Samuel Griffin

Imię i nazwisko: Samuel Griffin
Pseudonim: Sam, rzadziej Sammy, chociaż jest to raczej ksywka zza czasów dziecięcych
Wiek: 17
Klasa: II
Data urodzenia: 2 maja
Talent: Montaż filmowy
Orientacja seksualna: Heteroseksualny, chociaż jego dawny przyjaciel nie raz powtarzał mu, iż zanim nie spróbuje niczego z osobą tej samej płci to jest w temacie własnej orientacji niczym ten przysłowiowy, niedoświadczony prawiczek. Skąd ma wiedzieć jaki seks lubi, skoro nie próbował?
Status związku: Będąc sobą to faktycznie - próbuje swoich sił w związkach, ale i tak zawsze kończy sam. Tak jest i teraz.

Charakter:

Słynny - poprawka - przyszły słynny umysł ścisły z głową przepełnioną marzeniami. Wielu ludzi próbowało go skutecznie opisać, w tym on sam. Grunt w tym, że to, jakim się ukaże filtruje towarzystwo w jakim przebywa. Właśnie stąd nikt do końca nie mógłby być pewnym czy ten Samuel, którego widzi jest ,,tym prawdziwym”. Lecz zdradzając wam tajemnicę, on również nigdy w pełni nie wie. Może to maska, może jednak skryta część Sama. Młodego Griffina częstą kojarzono z nie do końca chcianą ciekawością oraz dyskretnym wtykaniem nosa w rzeczy nieprzeznaczone jego skromnej osobie. Czy robienie ,,spraw” ze wszelkich interesujących go tajemnic można jeszcze nazwać zwykłym hobby? Samuel jeśli tylko zechce zagra czarującego, zagubionego i przystojnego mężczyznę. Innym razem sam wzrok chłopaka wyrażać będzie niebezpieczeństwo oraz coś nieodgadnionego. Czasem ukrywa własną opryskliwość w stronę większej części ludzkości, a czasem nie. Wyprowadzenie go z równowagi wydaje się niemożliwe, lecz niech nie łudzą cię pozory. W pełni możliwe, nawet nie tak trudne. Zazwyczaj ten typ samotnika nie dość, iż toleruje głównie towarzystwo siebie i wyłącznie siebie to, gdy już znajdzie się przy kimś innym część czasu milczy, bądź kiwa głową. Rzadko potrzebuje wiele słów, największe spory rozstrzygają się w jego własnej głowie. Zdecydowanie zalicza się do czujnych obserwatorów z naprawdę dobrą pamięcią fotograficzną i zdolnością do zapamiętywania nawet tych mało istotnych detali. Podczas tego udaje albo przeciętną, nieszkodliwą osobę, albo przeciwnie - kogoś, kto wie zbyt wiele, patrząc na jego powłoczkę. Sam jest ślepo zapatrzony w świat wokół niego, często zauważając jego dobre wraz z mniej dobrymi stronami. Sprawia to, że często jest niczym w chmurach. Lecz niech cię to nie zmyli. W końcu to wciąż może być gra aktorska, prawda?


Alergia: Na gluten. Sam zapewnia, nie raz niemiłosiernie to denerwuje. Niby tyle produktów bezglutenowych, ale i tak zawsze trafi na ten jeden, jedyny ,,skażony” pokarm. 

Fobie: 
Tylko i wyłącznie (stwierdzona) koulofobia - nikt nie wie dlaczego te ,,pocieszne” stworzonka, jakimi są klauny go przerażają, ale gdy już jakiegoś spotka to ma ochotę czym prędzej uciec.

Wygląd:
Wśród czysto fizycznej strony Samuela chłopak niespecjalnie wyróżnia się spośród tłumu, lecz zdecydowanie, gdyby już poświęcić mu chwilę - skutecznie przyciąga wzrok. Griffin to nadzwyczaj wysoki, dobrze zbudowany chłopak o umięśnionej sylwetce, którą zyskał z czasem dzięki intensywnym pobytom na siłowni oraz przez codzienne, poranne biegi tuż przed jego wszelkimi zajęciami. Robi to zresztą jeszcze przed śniadaniem, które wydaje mu się niezwykle niepotrzebne oraz które ciągle przekłada na później. Na głowie znajdują się naturalnie ciemnobrązowe, niezastąpione mu włosy, sięgające ku jego karku. Zazwyczaj podniesione i wystylizowane na tyle, by nie przypominał mokrego, roztrzepanego kundla. Jasnoskóry, z cery nie idealny, lecz w pełni do zniesienia. Nos nieco garbaty przez złamanie go w dzieciństwie, usta pełne i średniego rozmiaru w stronę większych. Wśród ubrań zarzucanych na siebie przez wyżej wymienionego, późnego nastolatka część to ciemne koszulki, koszule, kurtki no i właściwie wszystko, co nie jest tymi okropnie swędzącymi swetrami. Ale zwolnijmy na chwilę, to nie wzrost funduje mu tyle uwagi oraz wszelakich spojrzeń. Nie włosy, które tysiąc niezliczonych razy ktoś próbował siłą mu ściąć. Nawet nie przerażająco wielkie stopy giganta czy nieco zdystansowany styl bycia. To zawsze było charakterystyczne dla niego spojrzenie mętnie ciemnozielonych oczu. Od zawsze widocznie innych od reszty. Nieco więcej w nim porażającej empatii, nutki tajemnic, nieznanych nikomu poza nim samym oraz szczerej uwagi, jaką poświęca  każdej, napotkanej przez niego osobie. Do tego ten błysk w oczach osoby ciekawej tego wielkiego, mrocznego świata wokół niego. Wiedza powiększana z każdą chwilą o więcej mało ważnych dla części ludzkości detali. Nikt do końca nie wie, co w nim takiego. Ale można przysiąc, iż coś z nim jest.

Wzrost: 193, co oznacza że niski zdecydowanie nie jest.

Rodzina:
Matka - przewodniczka turystyczna, Marina Griffin.
Ojciec - prawnik, Jonathan Griffin.
Młodsza siostra (zaginiona w wieku 9) - Genevieve Griffin.

Historia: 
Współczesny Amsterdam, Holandia, a w niej rodzina Griffin, w której tymczasowo ubyło Sama. Inteligentny siedemnastolatek starał się o jedną z upatrzonych mu szkół w środku miasta aniołów, co przez wielu uznane było za szaleństwo oraz marnowanie talentu. Ostatecznie się dostał z ulgą, zostawiając za sobą cały ten ciężar i brud przeszłości w miejscu jego poprzedniego zamieszkania. Rodowity Amerykanin - czemu wielu nie chciało dowierzać - wreszcie powrócił do swojego kraju, który opuścił już w wieku dwóch lat. Jeśli ciekawi kogoś dlaczego, odpowiedź jest prosta. Po prostu to te miejsce upatrzyli sobie jego rodzice z czasem odnajdując się tam lepiej niż w USA. Z początku Samuel miał urodzić się w marcu jako Samanta, co było błędem jakiegoś niekompetentnego lekarza i wyszło to dopiero przy porodzie. Nieco wtopa, patrząc na to, że przez całe dwa lata przebywał w różowym pokoju, ponieważ rodzice chłopczyka nie widzieli sensu w przemalowywaniu go, jeżeli już w ich głowach pojawił się plan przeprowadzki. Finalnie ziściła się ona za te parę lat, a oni mogli cieszyć się zmianą otoczenia. Sam Samuel zaś dostał wspaniały pokoik o zielonych ścianach bez tych wszystkich kwiatków oraz typowo damskich pierdół. W wieku sześciu lat chłopczyk zyskał siostrę...której nie cierpiał za sam fakt bytu przez jakieś pierwsze parę miesięcy. Kierowała nim zwykła samolubności, nie oczekujmy zbyt wiele od dziecka. Polubił ją jednak w momencie, gdy pierwszy raz dostał ją do rąk z zadaniem uśpienia malca, może nie od razu, ale udało się. Początkowo się nie starał, jednak ta płakała i płakała, co wymusiła na nim te nikłe starania, które - o dziwo - wystarczyły. W końcu sama Genevieve usnęła płytko, a Sammy zajął się czekaniem na powrót rodziców od sąsiadów. Przez to przyłapał się w końcu na nieustannym obserwowaniu dziecka oraz częstym sprawdzaniem czy na pewno oddycha, chociaż Gen pokazywała dużo oznaków życia. Następnie od tego czasu cierpliwie oczekiwał chwili, jak zacznie mówić, będąc pewnym, iż przegada z nią całe noce. Trudno sobie wyobrazić jego gorycz na jedyne słowa jakie początkowo poznała czyli; mommy, daddy, cat. Przedtem nauczyła się raczkować z czym było jeszcze więcej zachodu, bo przy każdym niepowodzeniu Genevieve zaczynała ryczeć tak, że Sam zastanawiał się czy można ją jakoś wyłączyć. Sześć lat różnicy pomiędzy nimi nie raz dawało o sobie znać, bowiem nie jest to wcale mało, ale pomimo tego ta dwójka w pewnym momencie zaczęła się nieźle dogadywać. Spędzali ze sobą większość czasu na zabawie do chwili, gdy Samuel znalazł większą grupkę znajomych, znikając na całe dni. Potem gdy wracał zazwyczaj grał w jakieś gry, nie poświęcając uwadze wiele uwagi. Samą Genevieve tylko to denerwowała. Wiele razy kłóciła się o to z bratem, co on zawsze kończył słowami ,,To moje życie i się nie wtrącaj. Nie będę cię wiecznie niańczył”. Bolało, choć dziewczynka nigdy otwarcie tego nie przyznawała. Na tę chwilę Sammy wciąż żałuje swojego zachowania wobec, lecz nigdy nie wiedział, że kiedyś jej zabraknie. Skoro doszliśmy już do tego momentu, nie warto, co się rozwodzić. Pewnego wcześnie zimowego dnia, Samuel dostał polecenie, aby zabrać Gen do pobliskiego placu zabaw. Znudzony nastolatek, ponieważ miał już lat piętnaście - co oznacza, iż zdarzenie nastąpiło dwa lata temu - usiadł sobie na ławce, wyjmując telefon. Trochę SMS’ował, nieco przeglądał sieć, a wciąż słysząc dźwięk poruszanej się huśtawki, na której była jego siostra nawet nie sprawdzał, co się z nią dzieje. Tu jego błąd, który kosztował małą, niewinną Genevieve strąceniem całego dotychczasowego życia dziewięciolatki. Czas mijał, a Sammy nieco się niecierpliwił. Już zaplanował kolejne spotkanie z dziewczyną o imieniu Ruby, którą od dłuższego czasu darzył nieco większym uczuciem. W chwili odwrócenia się w stronę miejsca, w którym powinna być jego siostra niemal zmroził go widok tej pustki. Z paniką zaczął nawoływać siostry. Zero odzewu. W szukanie jej zaangażował również własnych znajomych z różnych części miasta. Nikt jej nie widział. Wypytywał, węszył, ale wydawało się, iż Genevieve rozpłynęła się w powietrzu. Trwało to dobre cztery godziny zanim wrócił do domu, w jakim czekali zaniepokojeni nieodbieraniem połączeń do Sama rodzice. Brunet do dziś pamięta cały ten dzień z dokładnością, przeklinając za to własną pamięć. Miał wrażenie, że spieprzylo się dosłownie wszystko. Sprawa wylądowała na policji, jak najszybciej mogła. W internecie pojawiły się artykuły, ogłoszenia porozlepiane były po całym mieście, a po czasie również i kraju. Proponowano duże sumy wynagrodzenia za pomoc w odszukaniu córki rodziny Griffin, na co pojawiło się jeszcze więcej fałszywych donoszeń. Ktoś widział ją tu, kto inny na drugim końcu kraju, dezorientując przy tym Marinę z Jonathanem. Czas, od kiedy zaginęła siostra Samuela był dla niego cholernie ciężkim. Tamten dzień przepłakał we własnym pokoju, czując nie dość, że poczucie winy to i obarczające obwinianie go. Dość słuszne, w końcu gdyby nie jego nieuwaga Gen byłaby cała i zdrowa, a teraz? Kompletnie żadnego znaku, który wskazywałby na to, że żyje. W szkole zaczęto go dręczyć. Psychicznie jak i fizycznie. Codziennie witano go przypomnieniami o tym, jak cholernie okropnym jest człowiekiem. W domu zamilkło, choć wciąż czuł spojrzenia rodziców, zwłaszcza ojca. Pełne zawodu, cierpienia oraz obwinień Samuela. Jeśli chodzi o szkołę, tak jak wcześniej szło mu wyśmienicie, tak teraz niesamowicie się opuścił. Pierwszy miesiąc spędził na nie robieniu notatek, nieprzygotowaniu się do sprawdzianów, nie słuchaniu na lekcjach i co najważniejsze odliczaniu do końca. Tylko nie wiedział czego. On chciał po prostu końca. Kłamstwem byłoby mówienie, że był silny oraz wspaniale sobie radził. Z dnia na dzień coraz bardziej podupadał psychicznie. Męczyły go koszmary, dotyczące jego siostrzyczki, przez co coraz mniej sypiał. Nie miał siły czy ochoty na jedzenie, toteż znacznie chudł. Imię Genevieve wydawało się dźwięczeć w jego głowie nawet, jeśli był sam. Fakt, że kiedyś mieszkała z nim na pewien okres czasu w tym samym pokoju także nie pomagał. Wszedzie Genevieve, te same, tragiczne zdarzenie wałkowane przez cały rok. Cotygodniowe msze w intencji dziewczynki, które utwierdziły Samuela w przekonaniu, iż Bóg to albo kretyn, albo wytwór czyjejś wyobraźni. Nawet w święta tematem głównym był nikt inny, niż droga Gen. Już wcześniej został zapisany do psychologa, zważywszy na takie zdarzenie w jego życiu. Następnie przeszło to w psychologa wraz z psychiatrą, który regularnie wypisywał mu leki. Po jakimś, nie tak krótkim czasie zdiagnozowano u niego depresję, która niestety wśród rodziny uznana została za ,,przesadę”. Z ich strony nie zmieniło się nic, poza większą opieką nad synem ze strony matki. W jego życiu wszystko zaczęło wydawać się takie same, sił było coraz mniej. Trzymał się dwóch, stałych osób. Deana i jego Ruby, na której się skupimy oraz która była dla niego wciąż wyłącznie przyjaciółką, bowiem tłumił w sobie wszelkie uczucie do niej skierowane. Nie potrafił kochać, nie w tym momencie. Mimo to się przywiązał, jak cholera. Traktował jak ,,siostrę” - nieco słabe określenie, jakby nie patrzeć - czasem nieco więcej. Ona pomagała mu, on starał się pomagać jej. Dziewczyna była starsza o dwa lata, lecz nigdy nie pokazywała, aby przeszkadzała jej ta różnica. Nawet przeciwnie. Z czasem jednakże zaczynała znikać na coraz dłuższe okresy czasu, co niepokoiło Sama. Wiedział o problemach finansowych jej rodziny. Ba, starał się nawet oddawać jej, co jakiś czas jakieś a nazbierane sumy. Jednak nigdy nie podejrzewał tego, co kryło się wśród tych kłamstw o pracy w restauracji, w której nawet nie była. Dragi. Pieprzone dragi oraz sprzedawanie ich. Początkowo dobrowolne z czasem zaczęło być na niej wymuszane wieloma groźbami, o czym Sam dowiedział się dużo po czasie po długich przesłuchaniach ludzi wśród tego grona. Jednak wśród wszystkich tych obaw oraz czarnych myśli pojawiły się te cholernie głupia. ,,Co gdyby spróbować? Co jeśli nie będzie innej okazji? Może to pomoże? Może to nie jest tak złe?” I zaznaczyć trzeba, że nie był to zwykły handel zalegalizowaną marichuaną, a o wiele cięższym towarem. Ruby kompletnie się na to nie zgadzała, jednak w końcu dała się przegadać. Tu zaczął się nowy etap życia Samuela. Dragi, imprezy, więcej dragów, a jeszcze więcej problemów. Adrenalina, ryzyko, coś co wyrwało go z rutyny. Przed tym oczywiście odstawił zalecone mu antydepresanty, co było jeszcze głupsze. Wzloty, upadki, chwiejność, dziwne stany. Zabawnym jest, że stało się to w chwili, gdy bardzo podciągnął się wreszcie w nauce. Bajeczka zakończyła się gdy ,,ukochana” Griffina sama śmiertelnie przedawkowała. Podobno. Zgon panienki Coolidge ruszył policję, która szybko zajęła się rozwiązywaniem sprawy. Samuel zaś sam wypytał, kogo tylko mógł. Dowiadywał się więcej z każdą chwilą, pomimo nagłych zniknięć wielu członków tego toksycznego otoczenia czy też zgarnięcia innych. Smierć Ruby okazała się być nie do końca jej sprawą, co ruszyło go jeszcze bardziej. Brak dillerki, w tym przyjaciółki, policja na ogonie, problemy w domu i szkole, powrót do świata pełnego wspomnień o Gen oraz skutki nie zażywania narkotyków przez jakiś czas. Cholernie trudna mieszanka. W końcu ktoś sypnął. Wszyscy, którzy byli pewni spokoju zostało odnalezieni. W tym Sam, który i tak przed tym miał wiele podejrzewań, a rodzina dawno przestała się do niego przyznawać, bądź robić to z bólem. Potem nastąpił kolejny etap, odwyk z dodatkiem leczenia psychiatrycznego oraz obowiązku prac społecznych. Można dodać też, że rodzina pomimo tego zapłaciła ile mogła, by syn nie narobił sobie więcej problemu. Z trudem, lecz zdał. W końcu również wyszedł ponownie do znanego mu, szarego świata z psychotropami u boku oraz brakiem kogokolwiek, kto w pełni by go rozumiał, wspierał. Jeśli ktoś uważnie czytał zapewne zastanawia się co z Deanem, którego zostawiliśmy na później na rzecz Ruby. Chłopcy znali się od małego, mieszkali niedaleko, często się spotykali. O dziwo van der Vaart wcale nie zostawił go w trudnych chwilach. Przez te lata znajomości czuli się jak prawdziwi bracia. To on z - oczywiste - Ruby potrafili sprawić, że się uśmiechał. Zjebało przy jednej z kłótni, wywołanej przez Sama. Był jeszcze pod wpływem dragów, parę godzin po śmierci Ru. Dean nie wiedział jeszcze o zgonie wcześniej wymienionej, ale szybko zorientował się, że Samuel jest nietrzeźwy. Starał się opanować, wiedząc, iż to, co widzi nie do końca jest Sammym. Ale stało się. Wywołała się duża kłótnia, żaden z nich nie miał odwagi przeprosić. Czy cokolwiek takiego. Nawet nie mieli wiele szans, patrząc na zgarnięcie chłopaka. Wydawało ci się, iż historia Sama to pestka? Teraz wiesz, co kryje się za tym nieodgadnieniem w jego oczach. Cierpienie, poczucie winy, cały ten wyżerający go od środka miks.

Ciekawostki:
- Jego tikiem nerwowym jest pocieranie czubka swojego nosa, co robi zwykle jeśli coś mu nie idzie
- W otoczeniu kobiet, którymi się interesuje zdarza mu się być prawdziwie onieśmielonym
- Posiada dalekie korzenie angielskie
- Co roku musi coś złamać, bądź skręcić. Wrodzona niezdarność?
- Ma wadę wzroku, która wynosi -2.25 przez co jeśli nie w soczewkach, jakie zazwyczaj nosi to znaleźć go można w dość dużych, czarnych okularach
- Zna oczywisty język holenderski, angielski, ale i francuski wraz z podstawami hiszpańskiego
- Nie lubi smaku alkoholu
- Nie tak rzadko pali, głównie w stresie

Znalezione obrazy dla zapytania jared padalecki
Znalezione obrazy dla zapytania jared padalecki vancon 2015
Znalezione obrazy dla zapytania Jared Padalecki
Znalezione obrazy dla zapytania Kierownik działu fotoreporterskiegoZnalezione obrazy dla zapytania long hair sam winchester
Znalezione obrazy dla zapytania funny supernatural memes
Znalezione obrazy dla zapytania sam winchester lockscreenZnalezione obrazy dla zapytania Jared PadaleckiZnalezione obrazy dla zapytania Jared PadaleckiZnalezione obrazy dla zapytania Jared Padalecki
Znalezione obrazy dla zapytania milo ventimiglia and jared padaleckiZnalezione obrazy dla zapytania jared padalecki casa de cera
Znalezione obrazy dla zapytania jared padalecki grey hairZnalezione obrazy dla zapytania sam winchester on computer

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz